BANDI Eye Care || Kojący Krem-Żel Pod Oczy

Czy jest ktoś, kto nie lubi, gdy sprzedawca docenia jego zakupy i okazuje to dorzuceniem do nich masy gratisów? Razem z ostatnimi zakupami ze sklepu Bandi dostałam bardzo dużo próbek przeróżnych kosmetyków tej marki i na pierwszy ogień poszedł Kojący Krem-Żel Pod Oczy z serii Eye Care.

Próbka Bandi Eye Care Kojący Krem-Żel Pod Oczy

W paczce znalazłam aż trzy saszetki mieszczące ok. 2 ml produktu, co pozwoliło mi poddać go rzetelnemu kilkutygodniowemu testowi. Dla własnej wygody przelałam zawartość próbek do słoiczka po próbce innego kremu. Na zdjęciu na początku wpisu możecie zauważyć, że zużyłam dopiero połowę objętości, a stosuję go codziennie rano i wieczorem od jakichś trzech tygodni.

Opis producenta

Na stronie producenta dowiadujemy się, że jest to „kojący krem-żel do delikatnej skóry wokół oczu. Skutecznie rozjaśnia cienie, niweluje opuchliznę i obrzęki pod oczami. Głęboko nawilża, uelastycznia i wygładza. Preparat zawiera hesperydynę, wyciąg z kasztanowca i arniki, a także specjalnie opracowany kompleks liposomowy zawierający mikrokolagen, rutynę oraz stabilną witaminę C. Ponadto wzbogacony jest o d-panthenol, który zapewnia skórze ukojenie. Unikalny produkt, usuwający ślady zmęczenia i przywracający oczom blask.”. Pełne opakowanie mieszczące 30 ml kosztuje tam 48 złotych.

Czy zgadzam się z opisem zamieszczonym przez producenta? Bynajmniej! Kiedy aplikuję krem na okolicę oczu, mam wrażenie, jakbym smarowała swoją skórę wodą, w ogóle jej tym samym nie odżywiając. Teoretycznie ta cecha produktu mogłaby być pożądana w przypadku osób z tłustymi powiekami (czyli w moim!), na których prawie każdy korektor, podkład czy cień szybko się roluje i tworzy nieestetyczne linie. Niestety, skóra wokół oczu po paru godzinach od wykonania makijażu wygląda na suchą, zmęczoną i dużo starszą, niż reszta twarzy. Owszem, korektor się nie roluje, ale jakim kosztem!

Skład produktu

Zapach kremu pozostawia wiele do życzenia. Kiedy pierwszy raz poczułam w nim nutkę alkoholu, uznałam, że może to nadinterpretacja. Szybko jednak okazało się, że powinnam była zaufać swojemu nosowi. Oto co ujrzałam, przyglądając się składowi na opakowaniu kremu:

Skład Bandi Eye Care Kojący Krem-Żel Pod Oczy

Naprawdę nie rozumiem, co robi alkohol denaturowany w składzie produktu, który nakładamy na najwrażliwszą część naszej twarzy, czyli okolice oczu. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to świetny nośnik dla substancji aktywnych, których w tym kremie jest stosunkowo dużo. Najwyraźniej jednak jego stężenie jest za duże, żeby pozwolić tym dobrym składnikom na robienie dobrze mojej skórze, która nie zalicza się do wrażliwych.

Nie wiem, jak ten krem sprawdziłby się u Was, jednak na pewno nie będę osobą, która poleci Wam jego wypróbowanie. Ciekawostka: na Wizażu ma ocenę 2,6/5, a na stronie producenta znajdziecie tylko ultrapochlebne opinie.

Możecie polecić mi wart wypróbowania krem pod oczy, który niekoniecznie kosztuje fortunę? Będę wdzięczna za sugestie.