Bania Agafii || Oczyszczające maski do twarzy – dziegieć i niebieska glinka

Bycie osobą obdarzoną przez los cerą problematyczną oznacza wzmożoną walkę z niedoskonałościami. W takich przypadkach najczęściej okazuje się, że samo, nawet dokładne, mycie twarzy rano i wieczorem nie wystarcza, aby oczyścić skórę. Wtedy z pomocą przychodzą oczyszczające maseczki do twarzy. Ja, przy okazji odwiedzin w sklepie Blisko Natury, położyłam swoją rękę na dwóch maseczkach marki Bania Agafii i dziś Wam o nich opowiem.

Bania Agafii. Dziegciowa maska oczyszczająca do twarzy
Bania Agafii – dziegciowa oczyszczająca maska do twarzy

Cena: 6,99 zł

Składniki: Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii Butter, Organic Salvia Officinalis Extract, Mel, Rapa Salt, Pix Liquida Betula, Kaolin, Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid

Maska dziegciowa ma charakterystyczny ziołowo-cynamonowy zapach, który zaliczyłabym do przyjemnych. Z łatwością rozprowadza się ją po twarzy, a opakowanie w formie saszetki z zakrętką jest rozwiązaniem genialnym w swej prostocie.

Jeśli chodzi o jej działanie, to przyznam, że jestem nią zachwycona! Po użyciu maski skóra jest rozjaśniona i napięta, wyczuwalnie oczyszczona i stonizowana. Mimo mocnego działania oczyszczającego, nie ma mowy o podrażnieniach czy szczypaniu (chyba że używacie kwasów lub innych inwazyjnych kosmetyków), a po zmyciu maski nie ma uczucia wysuszenia.

Według informacji zamieszczonych na opakowaniu, dziegieć brzozowy ma działać normalizująco i antyseptycznie. Wspomaganie skóry w zachowaniu równowagi wodno-lipidowej i ochrona przed bakteriami powinny zmniejszać prawdopodobieństwo powstawania niedoskonałości. Organiczny ekstrakt z szałwii i miód ałtajski odpowiadają za wspomniane przeze mnie tonizowanie i napinanie skóry, a sól rapa działa oczyszczająco na pory.

Jedyną wątpliwością, jaką mam względem składu maski, jest zawartość detergentu o nazwie Sodium Cetearyl Sulfate, szczególnie że na froncie opakowania producent chwali się brakiem SLS-ów i parabenów. Szczęśliwie, maska nie wywołała na mojej twarzy żadnych negatywnych reakcji, więc nie mam podstaw, żeby się zbytnio czepiać.

Bania Agafii. Maska oczyszczająca do twarzy z niebieską glinką
Bania Agafii – oczyszczająca maska do twarzy z niebieską glinką, malwą, otrębami owsianymi i wodą bławatkową

Cena: 6,08 zł

Składniki: Aqua, Kaolin, Glycerin, Centaurea Cyanus Water, Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Bentonite (and) Xanthan Gum, Malva Sylvestris Extract, Olea Europaea Oil, Avena Sativa (Oat) Kernel Powder, Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyl Alcohol, Parfum

Ponownie mamy do czynienia ze świetnie rozprowadzającym się produktem w higienicznym i ekonomicznym opakowaniu. Ta maseczka ma bardziej świeży zapach, trochę kojarzący mi się z chusteczkami dla bobasów. Skóra po jej aplikacji nie piecze, a po jej zmyciu jest bardziej zrelaksowana niż po dziegciowej. Oczyszczenie również jest zauważalne, ale pokusiłabym się o stwierdzenie, że nie tak mocno. Cera nie jest tak samo zmatowiona, za to uczucie nawilżenia jest dużo większe.

Błękitna glinka zawarta w maseczce bogata jest w sole mineralne i mikroelementy, działając przeciwzapalnie i oczyszczająco. Ekstrakt z malwy zaopatruje skórę w witaminy A, B i C, a otręby owsiane dostarczają witamin z grupy B, PP i E. Całości dopełnia woda z bławatka o działaniu tonizującym i nawilżającym. Ta maska to prawdziwa bomba odżywcza.

W przypadku tej maski znów można mieć wątpliwości do jednego z jej składników (Sodium Cetearyl Sulfate), jednak, ponownie, nie zauważyłam żadnych niepożądanych skutków jego działania. Wnioskując ze składu INCI, prawdopodobnie jego stężenie jest zbyt małe, aby wyrządzić krzywdę mojej cerze (co nie znaczy, że nie wyrządzi jej nikomu!).

Komu polecam maski z Bani Agafii?

Oczyszczanie skóry jest niezbędne, choć w różnej częstotliwości, każdemu typowi cery. Mimo że obie maseczki są stosunkowo łagodne, osobom z cerą wrażliwą prędzej poleciłabym niebieską maskę, niż tę dziegciową. Wydaje mi się, że ta druga najlepiej sprawdzi się u osób z mocno zanieczyszczoną skórą, skłonną do przetłuszczania się, na której często pojawiają się wypryski i zaskórniki. Odkąd zakupiłam te produkty, używam ich średnio co drugi dzień na przemian. W przeciągu tygodnia zauważyłam, że mój nos przestał się przetłuszczać w takim stopniu, jak robił to wcześniej, a pory na nim mniej się zapychają. Jestem bardzo zadowolona z działania tych masek i z pewnością będę się w nie dalej zaopatrywać.

Przy okazji ostrzegę Was jeszcze, że 10 minut, na które producent poleca aplikować maski, to naprawdę maksimum! O ile przy niebieskiej masce po upływie przepisowego czasu da się jeszcze funkcjonować, tak maska dziegciowa już po jakichś ośmiu minutach nie pozwala na swobodne używanie twarzy. Żeby nie było, że nie mówiłam!

Jakie maski do twarzy stosujecie na co dzień i potraficie robić to systematycznie? Ja ciągle uczę się cierpliwości do różnych kosmetycznych zabiegów. Czekam na Wasze komentarze.