Enzymatyczny peeling do twarzy Sylveco || Pierwsze wrażenie

Peeling enzymatyczny to produkt idealny dla cer wrażliwych, naczynkowych lub z aktywnym trądzikiem. Jest dobrą alternatywą dla mechanicznych ździeraków – jego zadaniem jest dobrze złuszczać, nie powodując przy tym podrażnień. Enzymatyczny peeling do twarzy Sylveco nie okazał się jednak nie mieć wad.

Moja przyjaciółka miała okazję jakiś czas temu brać udział w konsultacjach ze specjalistą marki Sylveco i, na podstawie wywiadu, dobrano jej odpowiednią pielęgnację. Jednym z produktów, które kupiła, był peeling enzymatyczny tejże marki. Niestety, ani Roxana, ani jej siostra nie były zadowolone z jego działania. Jedna z nich ma cerę bardzo delikatną, skłonną do przesuszeń i podrażnień, druga latami zmaga się z trądzikiem (high five!). Obie używając peelingu Sylveco doświadczyły nieprzyjemnego pieczenia, a po jego zmyciu, na ich twarzach przez dłuższy czas utrzymywały się czerwone placki wskazujące na podrażnienie skóry.

W ten oto sposób słoiczek z peelingiem trafił w moje ręce. Moja cera jest zupełnie inna niż dziewczyn. Nie jest tak skłonna do podrażnień i lubi się przetłuszczać, co pozwoliło mi podejrzewać, że będę miała zupełnie inne odczucia i z produktem Sylveco mogę się nawet polubić. Dziś rano przystąpiłam do testowania i postanowiłam podzielić się z Wami moim pierwszym wrażeniem.

enzymatyczny peeling sylveco

Pierwsze wrażenie

Produkt w słoiczku wygląda jak gęsta pasta. Przyznam, że nie byłam pewna, czy nie powinnam może nałożyć go na zwilżoną skórę, bo wydawał się być dość tępy. Zaaplikowałam go na umytą i delikatnie osuszoną ręcznikiem twarz. Po pierwsze, zakochałam się w jego silnie ziołowo-cytrusowym zapachu. Po drugie, okazało się, że pod wpływem temperatury ciała ta zbita masa zamienia się w aksamitny olejek, który z łatwością sunie po skórze. Delikatnie wmasowałam produkt i czekałam na szczypanie, ale nie odczułam go wcale.

Często tracę rachubę czasu i przetrzymuję wszelkie produkty na twarzy dużo dłużej, niż zaleca producent (wyjątkiem są maseczki z Banii Agafii, które staram się zmywać nawet trochę wcześniej, gdyż uczucie ściągania jest nie do wytrzymania). Tym razem nie znałam przepisowego czasu, ponieważ ze słoiczka nie wyczytamy nic poza nazwę i datę ważności produktu. Peeling siedział na mojej twarzy około pół godziny i mniej więcej w połowie czasu zaczęłam odczuwać swędzenie na żuchwie. Jest to miejsce, które zostało najmocniej zmaltretowane głębokim peelingiem ziołowym dwa tygodnie temu, więc nie widzę w tym nic dziwnego. Co chwilę się tam drapię, z peelingiem czy bez. Poza swędzeniem czułam jedynie delikatne rozgrzanie twarzy, nie było to jednak nieprzyjemne. Po prostu czułam, że enzymy rzeczywiście pracują.

Enzymatyczny peeling do twarzy Sylveco – skład produktu

Składniki: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol.

Skład peelingu enzymatycznego Sylveco jest bogaty szczególnie w oleje i masła roślinne, co z pewnością wpływa na łagodzenie nieprzyjemnych odczuć, ale również utrudnia zmycie produktu wyłącznie wodą, mimo obecności emulgatora (glyceryl stearate). W moim przypadku niezbędnym było użycie delikatnego żelu do mycia twarzy, aby pozbyć się tępego i klejącego filmu ze skóry.

Po zabiegu moja skóra jest gładka i nawilżona, a także rozjaśniona, zapewne za sprawą zawartości witaminy E w kosmetyku. Jestem bardzo zadowolona z działania tego produktu. Jedynym minusem jest to, że trochę ucierpiały na tym moje włosy, gdyż oberwało im się olejem, ale jakoś sobie z tym poradzę.

Reasumując: peeling enzymatyczny Sylveco to naprawdę dobry produkt, z którym polecałabym uważać osobom z bardzo wrażliwą cerą. Cała reszta powinna być z niego zadowolona. Najlepiej stosować go przed planowanym myciem włosów 😉.

Używacie regularnie peelingów do twarzy? Wolicie mechaniczne czy enzymatyczne i dlaczego? Zapraszam do dyskusji w komentarzach, a Roxanie i Anicie dziękuję za udostępnienie peelingu do testów.

Trzymajcie się.