Moja pielęgnacja: duet idealny || Polskie produkty do mycia twarzy

Duet idealny to taki, który spełnia wszystkie moje oczekiwania, a każdy z produktów osobno jest perełką nie do przecenienia. Właśnie o takich dwóch produktach do mycia twarzy dziś Wam opowiem. Każdego z nich używam już ponad półtora roku, więc to najwyższy czas, żeby podzielić się z Wami informacjami na ich temat.

Mycie twarzy to podstawowy krok w pielęgnacji cery. Parę lat temu Europejki zakochały się w pielęgnacji na modłę koreańską, co mocno zrewolucjonizowało nasz rynek kosmetyczny. Zaczęłyśmy stosować esencje, bardziej doceniać maseczki w płachcie i wprowadziłyśmy do naszej pielęgnacji oleje. Mój rytuał mycia twarzy składa się z dwóch polskich produktów: olejku myjącego i delikatnego żelu.

 

Etap I: faza olejowa

Olejek myjący z Biochemii Urody świetnie wpisuje się w ten trend. Jest to produkt typu DIY, ale, na szczęście, wszystko jest już odmierzone, więc nie ma obaw o pomylenie proporcji. Podstawowy skład olejku to zimnotłoczony olej słonecznikowy z dodatkiem witaminy E i emulgator – glyceryl cocoate. Dostępne są też wersje zapachowe, uzyskiwane dzięki dodaniu naturalnych olejków eterycznych.

Olejek z BU świetnie radzi sobie z demakijażem. Dobrze zmywa tusze do rzęs i trwałe pomadki, a dodatek emulgatora pomaga w sprawnym usunięciu go z twarzy i pozbyciu się tłustego filmu. Należy tylko pamiętać o prawidłowym sposobie użycia tego produktu, gdyż jest dość nieintuicyjny. Mianowicie, przed aplikacją olejku na twarz nie zwilżamy jej. Należy wstrząsnąć butelką, a następnie odrobinę produktu rozprowadzić między wilgotnymi dłońmi i dopiero taką emulsją zacząć masować twarz. Tak jak mówiłam, można nim bezpiecznie zmywać okolice oczu, bez obawy o pieczenie.

 

Od olejów dostaję pryszczy!

Wciąż wiele osób unika stosowania olejów w pielęgnacji w obawie przed zapychaniem, jednak jest to lęk bezpodstawny. O tym, czy nas wysypie po stosowaniu takich produktów, czy nie, decyduje przede wszystkim to, jak ich używamy. Należy pamiętać o tym, aby po zmyciu makijażu olejkiem, umyć twarz innym produktem, który usunie ewentualne pozostałości mieszaniny oleju i makijażu (nie oszukujmy się, że samą wodą uda nam się zmyć ją do zera). O ile sam olejek myjący nie jest produktem komedogennym, tak niewłaściwe jego używanie może doprowadzić do pojawienia się wyprysków. Nie ma się jednak czego obawiać – wystarczy dobry żel do mycia twarzy stosowany jako drugi etap mycia twarzy i problem z głowy!

Idealna porcja olejku

 

Za 120 ml produktu, który starcza mi na około 4 miesiące codziennego wieczornego używania, płacimy do 16 złotych plus koszt wysyłki. Polecam robić zamówienia grupowe i kupować kilka sztuk na raz, dzięki czemu zakup naturalnego olejku z Biochemii Urody staje się dużo bardziej opłacalny, niż zaopatrywanie się w „olejki” do mycia (z listą składników na pięć linijek) w drogeriach.

 

Etap II: faza wodna

Drugi, jak już wiecie – niesamowicie ważny, etap mycia twarzy nie obejdzie się bez delikatnego żelu. Mój wybór padł na żel do mycia twarzy marki Souvre Internationale z linii kosmetyków z kolagenem naturalnym. Jest to produkt, który sam w sobie również bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, ja jednak stosuję go wieczorem właśnie po użyciu olejku oraz rano, samodzielnie. Często ratuje mnie, gdy, zmywając makijaż w wannie i nie mogąc spojrzeć w lustro, pod oczami zostawiam resztki tuszu do rzęs. Jest bardzo łagodny, dzięki czemu nie mam problemu z piekącymi oczami. Stanowi to miłą odmianę względem mydła Aleppo, którego używałam na tym etapie pielęgnacji, zanim poznałam markę Souvre. Mydło laurowe też świetnie się sprawdzało, natomiast moment, w którym dostawało się do oka, był istnym piekłem na ziemi i nikomu tego nie życzę :D.

 

Wszystko, czego mi trzeba
Składniki aktywne żelu do mycia twarzy Souvre

 

Składniki: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Acrylates/Beheneth-25 Methacrylate Copolymer, Glycerin, Capryl/Capramidopropyl Betaine, Methyl Gluceth-10, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polyquaternium-39, D-Panthenol, Soluble Collagen, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Aloes (Aloe Barbadensis) Extract, Morinda Citrifolia Fruit Extract, Propylene Glycol, Parfum.

Skład żelu do mycia twarzy Souvre jest wolny od siarczanów, czyli silnych detergentów, a dodatkowo bogaty jest w składniki pielęgnujące skórę twarzy, takie jak D-pantenol, kolagen, glukonolakton oraz wyciągi z aloesu i morwy indyjskiej. Produkt bardzo pozytywnie wpływa na moją cerę. Po jego użyciu czuję, że dobrze ją oczyściłam, natomiast nie mam wrażenia ściągnięcia i wysuszenia skóry. Co więcej, bardzo dobrze sprawdza się też w roli żelu do higieny intymnej. Używam go w ten sposób, gdy wiem, że moja damska strefa potrzebuje większej delikatności niż na co dzień.

 

Sposób użycia

W tym przypadku używamy produktu bez zbędnej filozofii. Żel wmasowywany w zwilżoną twarz zamienia się w delikatną emulsję i uprzyjemnia mycie swoim delikatnym kosmetycznym zapachem. Nie pieni się mocno, co dla mnie jest dużą zaletą, bo jestem w stanie kontrolować jego położenie i nie migruje nadmiernie na włosy, co mnie zazwyczaj bardzo irytuje.

Jedna pompka – porcja na twarz, szyję i dekolt

 

Jest to produkt bardzo wydajny. 200 ml żelu, którego jedna pompka (ok. 0,5 ml) pozwala na umycie całej twarzy, szyi i dekoltu, wystarcza na ok. pół roku codziennego stosowania. Cena regularna żelu wynosi 94 złote i uważam to za dobrze zainwestowane pieniądze. Znamy się już ponad półtora roku i do tej pory nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby poszukać sobie czegoś nowego. Podobną relację mam zresztą z olejkiem z Biochemii Urody, którego używam nieprzerwanie prawie dwa i pół roku. Myślę, że to wystarczająca rekomendacja, szczególnie w przypadku osoby, która uwielbia kupować nowe kosmetyki ;).

 

Jestem ciekawa, czy też macie w swojej kolekcji jakieś produkty, których nie zamieniłybyście na nic innego? Podzielcie się informacjami w komentarzach, bo niejedna z nas może na tym skorzystać.

Buziaki