Pielęgnacja włosów wurly || Metoda Curly Girl dla żółtodziobów

Po tak ciepłym odbiorze mojego gościnnego występu w jednym z filmików zakręcovni, postanowiłam w końcu poruszyć na blogu temat pielęgnacji moich włosów. Wielu widzów prosiło o film na ten temat i wierzę, że za jakiś czas i on się pojawi, tymczasem zapraszam do lektury posta.

Temat świetnie zgrywa się z promocją, która trwa teraz w Rossmannie. Nie obejmuje ona, co prawda, wyłącznie kosmetyków do pielęgnacji włosów, ale to właśnie one pochłaniają ostatnio całą moją uwagę. No dobra, od początku…

Metoda Curly Girl, czyli…?

W największym skrócie: rezygnacja z silnych detergentów, silikonów i innych oblepiaczy, dostarczanie włosom niezbędnych składników odżywczych (słynna równowaga PEH), unikanie stylizacji z użyciem wysokiej temperatury, wszystko celem uwydatnienia naturalnego skrętu włosów. W praktyce: mycie włosów i skóry głowy odżywkami lub maskami (preferowane te z łagodnymi detergentami w składzie) – tzw. myjadłami, nakładanie masek w zgodzie z potrzebami naszych włosów (dostarczanie protein, emolientów i humektantów w odpowiednich proporcjach), porzucenie ręczników na rzecz bawełnianych koszulek i wiele, wiele innych ciekawych praktyk.

Wurly – ni to pies, ni wydra

Wurly to nic innego jak połączenie dwóch słów: wavy (falowane) i curly (kręcone). Takie właśnie są moje włosy – część ledwo się faluje, część wykazuje sporą skłonność do kręcenia się. Nie jest mi z tym szczególnie źle, takie są i koniec. Najważniejsze jest to, żeby były dobrze wypielęgnowane ;-).

Moi faworyci z półki CG-friendly

Po pierwsze: myjadło. Najczęściej wybieranym przez osoby początkujące myjadłem zgodnym z metodą Curly Girl jest maska Kallos Color. Jest tania i wydajna, jednak zawarte w niej konserwanty skutecznie zniechęcają większość użytkowników do długotrwałego stosowania. Moją alternatywą są odżywki z Petal Fresh i maski 3 w 1 Hair Food z Garniera.

Maski Garnier Hair Food: Banan, Jagoda Goji, Papaja
Maski Garnier Hair Food: Banan, Jagoda Goji, Papaja

Cenię je za wszechstronność – uważam je za najbardziej uniwersalne, po wspomnianym już Kallosie Color, produkty do pielęgnacji włosów. Sprawdzają się świetnie jako myjadła (choć są moim zdaniem trochę za drogie, żeby stosować je wyłącznie w ten sposób), maski na długość i odżywki „bez spłukiwania”. Ich obłędne zapachy też robią swoje. Miłość od pierwszego użycia!

Kolejną propozycją, którą sama dopiero testuję, są odżywki z Isany. Dobra opcja dla osób o ograniczonym budżecie lub zużywających wyjątkowo dużo produktu do mycia skóry głowy i włosów. We wszystkie trzy wersje zapachowe zaopatrzyłam się przy okazji promocji w Rossmannie. Zapowiadają się ciekawie. Szczególnie obiecująca, przynajmniej dla mnie, jest odżywka z magnolią i lotosem, ze względu na zawartość protein, których moje włosy łakną w każdej ilości. 300 ml odżywki za 5 złotych – dla mnie bomba :-D.

Odżywki do włosów Isana: Silky Gloss, Intensive Care, Colour Shine
Odżywki do włosów Isana: Silky Gloss, Intensive Care, Colour Shine

Jeśli chodzi o odżywki i maski stosowane na długość włosów, bywam dość leniwa. Zazwyczaj nakładam je tylko na czas rozczesywania włosów grzebieniem, czyli do 5 minut. Całe szczęście, moim włosom to wystarcza i nie obrażają się na mnie za bardzo. Produkty, które lubię do tego celu stosować, to m. in. wspomniane już maski Hair Food, a także saszetki Cien z Lidla (najchętniej wersję proteinową). Od czasu do czasu używam też kolagenowej odżywki z Souvre albo odżywki O’Herbal z lnem, którą ostatnio zdenkowałam. Tym razem zaopatrzyłam się w jej siostrę, odżywkę O’Herbal z miętą pieprzową.

O'Herbal: Odżywka do włosów przetłuszczających się z miętą pieprzową
O’Herbal: Odżywka do włosów przetłuszczających się z miętą pieprzową

Zainspirował mnie do tego film Emilki, w którym polecała produkty zgodne z CG dostępne na rossmannowskiej promocji. Moja skóra ma skłonność do przetłuszczania się nie tylko na twarzy i dekolcie, ale także na głowie, co skutkuje potrzebą częstszego niż bym chciała mycia głowy. Liczę na to, że glinka zawarta wysoko w składzie pomoże zmniejszyć produkcję sebum i ukoić moją skórę. Planuję używać tej odżywki na długość i od czasu do czasu jako myjadła.

Wszystkie produkty widoczne na zdjęciach kupiłam na promocji 2+2 w Rossmannie – co prawda trwa aż do 29 sierpnia, ale już pierwszego dnia akcji nie dostałam części produktów, na których mi zależało. Tak czy siak, polujcie!

To jeszcze nie koniec!

Wręcz przeciwnie, to dopiero wierzchołek góry z kosmetyków do włosów piętrzącej się w mojej łazience. Nie chcę jednak, żebyście się wystraszyli, tak jak ja na początku się bałam. Serio, myślałam, że niemożliwym jest ogarnięcie tych wszystkich zasad, zaopatrzenie się w odpowiednie produkty, stosowanie odpowiednich technik pielęgnacji, nie poświęcając na to całego swojego życia. Jednak z pomocą mojej siostry, grupy Curly Girls Polska na Facebooku i bloga Curly Madeleine udało mi się jakoś odnaleźć w tej gmatwaninie i, co więcej, teraz do mnie niektóre kręconowłose zwracają się z prośbą o pomoc w dobraniu odpowiedniej pielęgnacji.

I pamiętajcie, nawet, jeśli nie macie kręconych bądź falowanych włosów, ale zależy Wam na wdrożeniu w życie świadomej pielęgnacji, warto jest zaznajomić się z podstawowymi zasadami metody Curly Girl i wprowadzić w życie chociaż część z nich, a na pewno warto przyjrzeć się kosmetykom, których kręconowłose używają. Nie znam ludzi bardziej restrykcyjnych pod kątem składów kosmetyków :-D.

Na sam koniec tego wywodu zapraszam Was do obejrzenia wspomnianego na początku filmu, w którym również opowiadam trochę o mojej pielęgnacji włosów, ale przede wszystkim prezentuję jeden ze sposobów ich stylizowania. Dajcie znać, jak spodobał Wam się ten mój jutubowy debiut.

Trzymajcie się!

Ada